Ostatni rok nie sprzyjał radzeniu sobie z napięciem. Miliony pandemicznych informacji atakowały na każdym roku, trudno było uniknąć ciągłych rozmów o ryzyku zakażenia, statystykach. Polskie domy przesiąkły lękiem o zdrowie, pracę, plany i marzenia. Telefony w Poradniach Zdrowia Psychicznego nie przestają dzwonić – lękowa młodzież jest w wyraźnym dołku.
Powrót do zdalnego nauczania to także powrót do problemów, które większość nauczycieli zauważyła wiosną. Nie wszyscy uczniowie mają w domu odpowiednie warunki do pracy, ale też nie wszystkie są zachęcane do pracy przez własnych rodziców. Rodzice nie zawsze pozytywnie odnoszą się do kształcenia na odległość i zamiast motywować - demotywują swoje dzieci, ograniczając lub uniemożliwiając im pełne wykorzystanie własnego potencjału. Co w takiej sytuacji może zrobić nauczyciel?
„Oczywiście, żeby wyjść frontowymi drzwiami, musiałam dotknąć klamki i ust. Zazwyczaj robiłam to trzydzieści trzy razy. Tyle razy musiałam wykonać tę czynność, by móc przestać. Trzydzieści trzy idealne razy i co najmniej pół godziny później niż planowałam, mogłam w końcu wyjść ” opowiada o swoich natręctwach bohaterka książki „Całując klamki” autorstwa T. S. Hesser. Opis jej codzienności wiernie odzwierciedla to, z czym mierzą się uczniowie z rozpoznaniem obsessive-compulsive disorder ( OCD), czyli zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym.
Spotkać dziecko, które zmaga się dysforią płciową nie jest może tak łatwo, natomiast jeśli już jest w pobliżu, grono pedagogiczne zwykle ma wiele wątpliwości. Co robić, jak reagować, w jaki sposób zwracać się do niezwykłego ucznia? Jak podchodzić do tematu w przedszkolu, szkole podstawowej, a jak w średniej?
Czasem ciche, potajemnie wykonujące niecodzienne obowiązki – innym razem głośne, rozrabiające, skupiające uwagę na sobie, nie rodzicu. Co łączy te dzieci? Dorosłe dzieciństwo, w którym odpowiedzialność za opiekunów to sprawa tak oczywista, że nie poddaje się jej pod wątpliwość. Przeczytaj artykuł i zastanów się czy któryś z Twoich uczniów nie jest dotknięte formą zaniedbania, jaką stanowi p arentyfikacja.
Gdy moczy się przedszkolak, nie wzbudza to tak dużego niepokoju. Zdarza się, że kilkulatki zajęte zabawą, zawstydzone koniecznością pójścia do toalety nie zgłaszają swoich potrzeb. Zbyt długi pobyt poza budynkiem, stres, napięcie, nagromadzenie wielu bodźców to gotowy przepis na mokre spodenki, nawet jeśli pielucha była odstawiona już dawno. Inaczej jednak sprawa wygląda, jeśli mowa o uczniach – szkół podstawowych, a czasem i średnich.
Gdy świeżo upieczony przedszkolak przekracza próg nowej placówki ma prawo być rozbity i przerażony rychłym rozstaniem z opiekunem. Adaptacja dziecka do nieznanych warunków wymaga niezwykłej cierpliwości, uważności ze strony dorosłych – nie wystarczy pocieszyć i pchnąć malucha przed siebie – trzeba mu pomóc nazwać, zrozumieć i na końcu wygasić zalewające go uczucia. Jednak czasem zdarza się, że czas adaptacji dawno minął, a lęk niezmiennie trwa. Co wtedy?
,,Izoluje się od rodziny”, ,,nie utrzymuje z nikim kontaktu, tylko siedzi w komputerze”, ,,nie interesuje się innymi, mógłby tylko jeść, spać i grać” – takie skargi są chlebem powszednim dla wychowawców wyższych klas, pedagogów, psychologów szkolnych. Bezradny rodzic ma poczucie, że traci dostęp do świata własnego dziecka, stwierdza to często z żalem i złością, nie bardzo wiedząc co z tym robić. Społeczna izolacja z powodu pandemii tylko zaostrza sytuację.
Nie jem słodyczy i śmieciowego jedzenia, ćwiczę i jestem fit! Coraz częściej takie zdania padają z ust dziewcząt i młodych kobiet. Jeżeli bycie fit faktycznie oznacza zdrowe odżywianie i sportu, wszystko jest w porządku. Łatwo jednak przegapić moment, w którym dieta zamienia się w głodzenie, a uprawianie sportu to codzienne katowanie się na siłowni, bieżni i fitnessie. Zobacz, jak rozmawiać ze swoimi uczniami i uczennicami, aby w porę dostrzegać nieprawidłowości i im zapobiegać.
W większości szkół znajdzie się przynajmniej jeden uczeń, który wychowuje się w rodzinie zastępczej, domu dziecka lub pogotowiu opiekuńczym. Oprócz nich łatwo spotkać dzieci wychowywane przez dziadków, których rodzice pracują zagranicą lub są w długich delegacjach. Jedne z nich są ledwo widoczne, wycofane, zawsze przygotowane do szkolnych obowiązków. Inne wręcz przeciwnie – na pierwszym planie, głośne, kłopotliwe, walczące o uwagę. Łączy je wspólne doświadczenie – utrata stałego kontaktu i bliskości z rodzicami, porzucenie lub wyrwanie z życia rodzinnego z różnych, często dramatycznych powodów. Wychowawca jest w roli stałego opiekuna przez kilka lat – co może być dla dziecka prawdziwym wsparciem, jeśli się odpowiednio nim zaopiekuje.